sobota, 1 lutego 2014

Seniorzy - dlaczego ich odrzucamy?

Dzisiaj kilka słów o problemie starości.
Od dłuższego czasu zastanawiam się nad problemem starości i o tym jak my jako społeczeństwo postrzegamy ten etap życia. Pracuję w drugiej z kolei aptece, w której główną grupą wiekową wśród Pacjentów jest 60+. Kilka razy zdarzyło mi się usłyszeć, że muszę mieć dużą dozę cierpliwości i specjalne podejście do starszych ludzi, bo większość znajomych nie przepada za starszymi Pacjentami. Zresztą większość z nas ma z tym problem.
Dlaczego tak jest? - okiem Farmaceuty:
1. Dlatego, że zazwyczaj Ci Pacjenci mają pewne roszczenia, że np. z racji wieku należy im się taniej, należy im się jakiś dodatek/prezent, że właśnie tu zrobili zakup, potrzebują być nagrodzeni i zewsząd węszą spisek lub chęć oszukania ich, są zwyczajnie nieufni itd.
2. Druga sprawa to fakt, że są schorowani, mają problem z chodzeniem, każdy ruch sprawia im ból, a wyprawa na zakupy, do lekarza czy chociażby apteki to nie lada wyzwanie.
3. Trzecia rzecz to fakt, iż Ci Pacjenci często źle słyszą albo wcale nie słyszą, nie stać ich na aparat słuchowy lub mają źle wyregulowany i niejednokrotnie trzeba do nich krzyczeć tak, tak :) zdarza się.
4. Bardzo często starsi ludzie są samotni, pełni goryczy i złości, co niejednokrotnie może skutkować złośliwością, niemiłym zachowaniem podczas zakupów np. w aptece.
Muszę powiedzieć, że mi osobiście bardzo rzadko zdarza się by ktoś był niemiły, poważnie, moi Pacjenci są sympatyczni i w sporej większości potrafią odwzajemnić uśmiech, lubią pogawędzić (do apteki często przychodzą wygadać się lub poopowiadać o swoich bolączkach). Ostatnio głównie za sprawą mojej wspaniałej koleżanki Mariolki, jesteśmy zasypywane słodyczami, a jedna Pani nawet kiść winogrona nam podarowała. Wśród seniorów (myślę, że w społeczeństwie w ogóle) brakuje empatii, wzajemnego zrozumienia, życzliwości i co najważniejsze bezinteresowności.

Chcę zwrócić uwagę na problem jakim jest leczenie seniorów.
W zeszłym roku uczestniczyłam w szkoleniu z zakresu GERIATRII, czyli dziedziny medycyny zajmującej się schorzeniami wieku podeszłego (czyli współistnieniu wielu chorób i stosowaniu wielu leków = wielochorobowość i polipragmazja). U nas w Polsce ta dziedzina medycyny dopiero zaczyna raczkować, tak można powiedzieć. Ministerstwo Zdrowia wprowadziło program by zwiększyć grupę lekarzy specjalizujących się właśnie w zakresie geriatrii, lekarzy pierwszego kontaktu, którzy by sprawowali opiekę nad tą grupą chorych. Jak miałam okazję dowiedzieć się na tamtym szkoleniu, średni czas jaki obecnie lekarz pierwszego kontaktu ma przeznaczony na Pacjenta to ok 8 min., w tym czasie schorowana, niekiedy zniedołężniała osoba nawet  nie zdoła rozebrać się do badania. Nie mówiąc już o tym, że zdąży opowiedzieć lekarzowi o swoich bolączkach zdrowotnych i zapamięta co lekarz powiedział na temat przyjmowania lekarstw (lekarz czasami zapisze na kartce, ale rzadko się zdarza, że wyraźnie). Poza tym lekarze często z pobłażaniem wysłuchują uwag Pacjentów, sądząc, że to wymysły osób, które zwyczajnie z racji wieku lubią narzekać na wszystko, a ich przypadłości to wynik starzenia się.
Czekam aż nadejdzie taki czas w lecznictwie, że lekarz rodzinny będzie bardziej zainteresowany problemami Pacjenta i zacznie spoglądać na niego jak na cały układ/organizm, a nie na poszczególny narząd/kończynę, bo "leczy się" na ogół objawy często niestety nie szukając właściwej przyczyny problemu z jakim Pacjent przyszedł. Może zabrzmi to nietypowo, bo zazwyczaj TV nie jest dobrym wzorem, ale mam nadzieję, że będzie przybywać lekarzy, którzy będą drążyć choroby swoich podopiecznych podobnie jak serialowy Dr House  (a przynajmniej będą chcieli szukać przyczyny) - na pewno znajdzie się ktoś kto zechce mnie za to porównanie skrytykować, trudno. W ostatnim czasie doświadczam pośrednio ogromnej obojętności ze strony lekarzy.

Pacjenci często chorują na kilka schorzeń równocześnie: cukrzyca, nadciśnienie/niewydolność serca, choroby reumatyczne, schorzenia okulistyczne (jaskra, zaćma) czy astma, z grubsza ująwszy problem.
Pomyślcie, że na każdą z tych jednostek chorobowych człowiek musi przyjąć minimum 1-2 tabletki. Daje nam to średnio (załóżmy 3 schorzenia na raz) 6 tabletek. Jak dołożymy kwas acetylosalicylowy (Acard, Polocard) rutynowo podawany w prewencji zawału, leki przeciwbólowe uwielbiane przez polskie społeczeństwo, dorzucimy witaminki i coś na pamięć, to robi nam się garść przynajmniej 10 tabletek dziennie. Starsze osoby na własną rękę dokupują wspomniane witaminy, bo brakuje im sił, witaminy na wzrok, preparaty na pamięć itd. A wystarczyłoby zrobić przegląd domowej apteczki i wybrać to co już jest w domu albo kupić tylko 1 preparat witaminowy (pół biedy jeśli za jedną wizytą w aptece Pacjent chce kupić różne witaminy, gorzej jak w 1 aptece kupi jedne, a w 2 drugie i potem stosuje 2 różne zestawy witamin/minerałów, tylko po co?). Problem stanowi NADUŻYWANIE leków (szczególnie z grupy OTC, czyli dostępnych bez recepty, a więc dodatkowo zakupowanych bez wiedzy lekarza).
Im więcej leków przyjmowanych jednocześnie, tym większe ryzyko działań ubocznych. 
Starsi Pacjenci poddawani hospitalizacji z reguły trafiają do szpitala z problemem wynikającym ze skutków stosowania wielu leków na raz, a nie przez podstawowe schorzenie na jakie chorują.
Takie zachowanie jak lęk, fobia wobec społeczeństwa, złośliwość wcale nie muszą wynikać z faktu, że na starość ludzie się zmieniają, może to być jak najbardziej skutek przyjmowania różnych lekarstw. Ale o tym dokładniej następnym razem.

Zdarza się, że Pacjenci bez względu na wiek chodzą do różnych specjalistów i nie mówią jakie leki przyjmują. Często jest tak, że lekarz przepisuje ten sam lek, ale innego producenta i Pacjent nieświadomy stosuje niepotrzebnie np. 2 x dziennie ten sam lek .
UWAGA! Pacjent (bez względu na wiek, lecz leczący się u kilku specjalistów równocześnie) wybierający się do jakiegokolwiek lekarza, czy to rodzinnego czy innego specjalisty zawsze powinien mieć przy sobie kartę ze spisanymi lekami, które stosuje. Proszę wyraźnie spisać nazwy i dawki leków (zdarzyło mi się, że lekarz spisał z kartki źle zapisaną dawkę i gdyby nie to, że szpital był na przeciwko apteki, Pacjent musiałby wracać poprawić receptę). Lekarz powinien zawsze zapytać Pacjenta jakie leki przyjmuje, a Pacjent powinien poinformować lekarza jakie leki zażywa.

Jeśli macie w domu kogoś starszego, babcię, dziadka, a może rodziców zainteresujcie się ich stanem zdrowia, nie tak na odczepne, od czasu do czasu zadane pytanie: Jak się czujesz? Tylko szczerze przeprowadzony mały wywiad o to kiedy był/-ła ostatnio u lekarza, czy bierze leki, jak  je bierze, może potowarzyszyć Ci w przychodni? Warto się zainteresować, w końcu to oni nas wychowywali i dbali o nas gdy byliśmy dziećmi, teraz nasza kolej byśmy my młodzi, zatroszczyli się o nich.

Niestety w  trwającej pogoni za pieniędzmi i wszelkimi dobrami materialnymi nie mamy czasu na refleksję. Wystarczy, że każdy z nas zda sobie sprawę z tego, że każdy z nas się kiedyś zestarzeje i będzie potrzebował pomocy. Nie odrzucajmy ludzi starszych. To co, że nie znają się na komputerach, telefonach, smartfonach i innych gadżetach? Ja sama jestem trochę "zacofana" z niektórymi sprzętami i co z tego, nie wstydzę się tego, nie kręci mnie to nic, a nic. W ogóle nie rozumiem jak można chwalić się przed innymi ludźmi tym, że mam to czy to, a tyle kosztowało. Guzik mnie obchodzi co masz, obchodzi mnie to kim jesteś.
Nasi rodzice są po 50-tce, a zarówno jedni jak i drudzy świetnie sobie radzą z komputerami, serfują w internecie, czasem nawet trzeba nawet czekać na dostęp do laptopa, bo się rodzic zasiedział w necie.
Da się, tylko chęci i cierpliwości trochę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz