Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

poniedziałek, 27 października 2014

Objawy grypopodobne

  W okresie jesienno-zimowym codziennie przechodzą przez aptekę grupy Pacjentów skarżących się na bóle głowy, bóle mięśni, dreszcze, gorączkę i kaszel. Nie zawsze muszą być to objawy grypy. Część leków może dawać skutki uboczne w postaci objawów grypopodobnych. Wówczas chory powinien skontaktować się z lekarzem prowadzącym leczenie. Dzisiaj krótki przegląd w tym temacie.

Leki immunosupresyjne stosowane m.in. w zapobieganiu odrzucania przeszczepów, osłabiają mechanizmy obronne, przez co organizm może nie radzić sobie w walce z infekcją tak dobrze jak zazwyczaj.
Gorączka, ból głowy, bóle mięśni, objawy grypopodobne mogą wystąpić podczas przyjmowania mykfenolanu mofetylu (np.CellCept, Mycophenolate mofetil Sandoz).
Podobnie podczas leczenia interferonem alfa (Alfaferone), lekiem przeciwwirusowym, przeciwnowotworowym, który stymuluje układ odpornościowy.
Najważniejszą rolę w powodzeniu leczenia odgrywa Pacjent. Udając się do lekarza pierwszego kontaktu czy do apteki z powyższymi objawami powinien poinformować o przyjmowaniu leków lub o tym, iż jest po takim albo innym zabiegu.

Ból głowy, ból gardła i krtani, kaszel, osłabienie to częste objawy podczas przyjmowania przez Pacjentów (poddawanych chemioterapii) leków stymulujących wytwarzanie i uwalnianie ze szpiku kostnego dojrzałych granulocytów obojętnochłonnych celem skrócenia czasu trwania neutropenii, która stanowi nawet zagrożenie życia z powodu szybko postępujących zakażeń wirusowych, bakteryjnych czy grzybiczych. Lekiem tym jest filgrastym (Neupogen) sklasyfikowany jako czynnik stymulujący tworzenie kolonii.
Powyższe przykłady dotyczą bardzo poważnych stanów zdrowotnych m.in. z dziedziny transplantologii i onkologii. Ufam, że lekarze prowadzący leczenie omawiają z Pacjentami przebieg terapii. Jednak zdarzyło mi się słyszeć wiele niepochlebnych opinii o onkologach z miasta, w którym mieszkamy, jakoby Pacjent ich w ogóle nie obchodził. Stąd prośba nie tylko do samych Pacjentów, ale i ich najbliższych, czytajcie ulotkę leku,a w razie wątpliwości zapytajcie lekarza, pielęgniarkę lub farmaceutę w aptece.

Popularną grupą leków dających również takie objawy są bisfosfoniany, stosowane  w leczeniu osteoporozy. Przykładem może być kwas ibandronowy (Bonviva, Ibandronat Apotex, Ossica).
Kolejna grupa leków to tyreostatyki, podawane w nadczynności tarczycy, jak na przykład thiamazol (Thyrozol, Metizol).
Innym lekiem, rzadko stosowanym, lecz mogącym często dawać objawy podobne do grypy jest klozapina (Klozapol) - neuroleptyk stosowany między innymi w leczeniu schizofrenii.

Wymieniłam grupy leków, które w mojej ocenie najczęściej dają takie objawy (bo najczęściej o nich słyszę). Leków, które wywołują objawy agranulocytozy jest sporo. Powszechnie stosowany lek na ból i gorączkę - metamizol sodowy (Pyralgina) rzadko, ale może również dawać takie objawy, mimo iż w celu zwalczania takich objawów jest przez Pacjenta zażywana. Znalazłam zestawienie leków, które wpływają na poziom granulocytów i zostały przedstawione w postaci tabel. Znajdziecie je w podanych poniżej adresach:

http://czasopisma.viamedica.pl/psy/article/viewFile/29087/23852
http://www.czytelniamedyczna.pl/2847,polekowe-powiklania-hematologiczne.html

Apeluję o nie wyrzucanie ulotek leków na czas trwania leczenia. Warto zajrzeć do nich jeśli jakiś objaw Was niepokoi. Z reguły skupiać uwagę powinno się szczególnie na informacji: bardzo częste i częste działania niepożądane.

Pozdrawiam!

wtorek, 21 października 2014

Aktualności z apteki


Witamy,

Poniżej kilka informacji o wybranych produktach asortymentu aptecznego.

Jako,że mamy już jesień problem kataru i niedrożnego nosa jest częsty. Największym można powiedzieć "kłopotem" dla farmaceuty jest na ogół dobór preparatów dla niemowlaków, kobiet w ciąży oraz osób starszych leczonych z powodu wielu schorzeń. Rodzice, zwłaszcza Ci, którzy mają już jedną pociechę, czasami pytają jeszcze o Pulmex Baby dla swoich dzieci. Preparat ten nie jest dostępny już na rynku polskim. Jedna z moich znajomych kazała mężowi podczas pobytu w Niemczech szukać w tamtejszych aptekach. Kiedy zrezygnowana mi o tym powiedziała, Ja jej odparłam, że mamy pod ręką preparat dokładnie o takim samym składzie, a którym jest Depulol. Podobnie jak Pulmex Baby można stosować go u dzieci powyżej 6 miesiąca życia.

A propos Fervexu...
Ostatnio Pacjenci powiedzieli mi, że w innej aptece poinformowano ich, że produkt ten został wycofany ze sprzedaży (został, ale miało to miejsce w maju 2013 roku). Obecnie Fervex powrócił do sprzedaży. Dostępna jest wersja podstawowa Fervex oraz wersja bez cukru Fervex D, natomiast preparat dla dzieci nadal nie jest dostępny.

Dla części osób będzie to nowość, inni może już spotkali się z gotowym krochmalem dostępnym w aptekach. Ninio BIOlife to produkt firmy Adamed. Zalecany między innymi przy problemie odparzeń czy potówek. Szczegóły na stronie producenta Klik
Kiedyś jedna z Pacjentek zapytała czy otrzyma krochmal, byłam zaskoczona, że ludzie szukają  w aptece zamiast samodzielnie przygotować. Jak się okazuje można się zdziwić :)

Z innych nowości Polopiryna dojelitowa nazywa się obecnie Polopiryną MAX. Nic poza nazwą nie uległo zmianie.

Przyjemnego wieczoru życzymy!

piątek, 17 października 2014

Nie tylko miód - czyli co produkują pszczoły

Dziś słów kilka o produktach pszczelich, które można znaleźć w aptekach i zielarniach. Jako, że od niedawna mój Tata zajął się pszczelarstwem, mam możliwość uczestniczenia w pracach nad pasieką, a także mogę się przyglądać tym pracowitym małym owadom. Sprawia mi to dużą przyjemność!


Zdj. własne.


Podstawowy i najważniejszy produkt pracy pszczół to miód. Jest to alternatywa dla cukru, która oprócz walorów smakowych ma znakomite właściwości zdrowotne. W skład miodu wchodzą m.in. cukry proste, białka i aminokwasy, enzymy, olejki eteryczne, kwasy organiczne, witaminy. W zwykłym białym cukrze nie znajdziemy nic poza sacharozą, więc wniosek jest prosty - używajmy miodu! Bardzo obszerne opracowanie składu miodu znalazłem tutaj.

W zależności od okresu i miejsca zbioru wyróżniamy miody odmianowe, a każdy z nich ma nieco inne właściwości, na przykład:

- rzepakowy i gryczany - wspomagają leczenie chorób serca i układu krążenia, zwłaszcza choroby miażdżycowej
- lipowy - pomaga zwalczyć przeziębienie, infekcje górnych dróg oddechowych
- wrzosowy - jako dodatek przy terapii stanów zapalnych dróg moczowych i przy łagodnym rozroście gruczołu krokowego
- spadziowy - działa łagodząco na kaszel

Oczywiście to tylko namiastka, dla chcących zgłębić temat jest mnóstwo informacji na portalach pszczelarskich, na przykład tutaj.

Zdj.własne.


Ciekawostką i "hitem" w ostatnim czasie jest miód Manuka. Niewiele na jego temat wiedziałem, tylko tyle, że jest wytwarzany gdzieś daleko :) (Nowa Zelandia). Ostatnio w mojej aptece Pacjentka zamówiła właśnie miód Manuka w tubce (Activon), do leczenia ran u swojego psa, który został dotkliwie pogryziony w szyję. Byłem nieco sceptyczny (zwłaszcza że rana była ponoć strasznie rozległa), jednak okazuje się, że są badania (co prawda znalazłem tylko badania in vitro) potwierdzające właściwości antybakteryjne tego miodu. Oczywiście weterynarz zlecił też antybiotyk, do tego były też stosowane opatrunki hydrożelowe i piesek szybko wrócił do formy. Są też dostępne na rynku opatrunki nasączone miodem Manuka - producentem jest firma Kikgel. Mają działanie antybakteryjne i przyspieszające gojenie rany zapewniając jej odpowiednie, wilgotne środowisko. Może to być ciekawa alternatywa lub dodatek do "klasycznych" opatrunków hydrożelowych lub ze srebrem w leczeniu trudno gojących się ran, odleżyn, owrzodzeń itp. Minusem niestety jest wysoka cena. Oprócz tego znam też pastylki do ssania Manukan (zawierają m.in. miód Manuka, ale też zwykły miód)- są świetne na problemy z gardłem.

Inną substancją wytwarzaną przez pszczoły jest propolis, czyli kit pszczeli. Służy on pszczołom jako materiał uszczelniający i wypełniający, a także dezynfekujący. W konsystencji przypomina żywicę. W lecznictwie wykorzystuje się jego działanie bakteriobójcze, przeciwgrzybicze a także przeciwzapalne i regenerujące na skórę i błony śluzowe. Jest praktycznie nierozpuszczalny w wodzie, natomiast bardzo dobrze w etanolu, stąd postaci płynne propolisu siłą rzeczy mają dużo "mocy" :). Kilka najczęściej spotykanych postaci leku z propolisem (bez większego problemu da się je kupić w aptece bądź sklepie zielarskim):

- aerozol (różne stężenia - 3%, 7%, 10%) - spirytusowy roztwór, dobry w zakażeniach gardła i górnych dróg oddechowych, także przy stanach zapalnych jamy ustnej; pomocniczo przy przeziębieniu

- krople do użytku wewnętrznego (stężenie 7% lub dowolne, jeśli nalewkę robimy sami) - czyli innymi słowy nalewka propolisowa. Działa na wiele różnych schorzeń, m.in. przy chorobie wrzodowej, stanach zapalnych wątroby, dróg żółciowych i przewodu pokarmowego, na wzmocnienie odporności, także do płukania gardła i jamy ustnej. Taką nalewkę można zrobić samodzielnie, trzeba tylko zdobyć od zaprzyjaźnionego pszczelarza nieco propolisu.

- maść (na rynku najczęściej dostępne 3% lub 7%, ale bywają też mocniejsze aż do 50%!) - stosowana na wypryski, otarcia naskórka, trudno gojące się rany i owrzodzenia.

- tabletki (znam tylko jeden produkt - Propolis Plus z firmy Apipol) - mieszanka propolisu i pyłku pszczelego; działa wzmacniająco na organizm i stymuluje odporność.

Tak wygląda propolis w stanie naturalnym. (fot. Abalg)


Kolejny ciekawy produkt to mleczko pszczele. Jest to  substancja odżywcza produkowana przez pszczoły do karmienia larw i królowej (jest ona karmiona mleczkiem całe swoje życie). Jest to prawdziwa bomba odżywcza - zawiera białka, tłuszcze, węglowodany, witaminy i mikroelementy. Polecane jest przy rekonwalescencji i na ogólne wzmocnienie organizmu, w stanach przemęczenia, opóźnia procesy starzenia, poprawia stosunek cholesterolu LDL do HDL. Oprócz tego działa bakteriostatycznie, czyli hamuje namnażanie bakterii. Jest dostępne w formie tabletek (producent Apipol), występuje także m.in. w preparacie GINSENG 500 PLUS.

Na koniec ciekawostka, na którą natknąłem się zbierając informacje do tego posta. W jednym z czasopism pszczelarskich natrafiłem na artykuł o zastosowaniu czerwiu trutowego, czyli larw, z których wykluwają się  trutnie - pszczoły płci męskiej (mi czerw zawsze będzie się kojarzył z Diuną Franka Herberta :)). Jakkolwiek by to nie brzmiało, okazuje się, że  tabletki otrzymywane z tychże larw (Apilarnil) są z powodzeniem  stosowane w lecznictwie u naszych wschodnich sąsiadów - na Ukrainie, w Rosji i Rumunii. Co ciekawe, właściwości czerwiu zostały poparte licznymi badaniami naukowymi, które wykazały skuteczność w leczeniu m.in. niepłodności, chorób psychicznych, zaburzeń neurologicznych, niedożywienia i wielu innych schorzeń. W Polsce naukowcy również zajmują się tym tematem, jednak rejestracja tego typu produktów może natrafić na problem w postaci biurokracji Unii Europejskiej. Dobrze zebrane informacje na temat zastosowania czerwiu trutowego znajdziecie tutaj.

Tutaj pięknie widać pyłek zebrany na odnóżach pszczoły. /zdj. własne.

Na zakończenie należy dodać, że część osób może być uczulona na produkty pszczele (na szczęście zdarza się to rzadko) - nie powinny one używać żadnych z wyżej wymienionych substancji. Z tego względu są też one przeciwwskazane u dzieci. Dotyczy to również użycia zewnętrznego - u osób uczulonych może się pojawić wysypka i świąd w miejscu podania.

Ok to tyle na dzisiaj. Pozdrawiam!
Tomek

Źródła:
- wiedza Taty
- http://www.gpbartnik.pl/pszczele-ciekawostki/apiterapia-homogenat-czerwiu-pszczelego
- "Pszczelarstwo" nr 10'2014 Prof. dr hab. Bogdan Kędzia, mgr Elżbieta Hołderna-Kędzia - "Działanie lecznicze czerwiu trutowego"
- https://www.apipol.com.pl
- www.zwiazek-pszczelarski.pl
- http://pszczelipark.pl/index.php/Sklad-chemiczny-miodu.html

wtorek, 14 października 2014

Zwierzęce nazwy produktów

Zastanawialiście się kiedyś czy produkty sprzedawane w aptekach lub zielarniach typu żel koński, faktycznie ma coś z koniem wspólnego? Rynek oferuje co najmniej kilka produktów o intrygujących nazwach. Dokonałam małego przeglądu tychże preparatów. Co się zatem kryje za tymi chwytliwymi nazwami?

Najbardziej popularne moim zdaniem to balsamy, maści, kremy i żele Końskie, chłodzące lub rozgrzewające. O dziwo zarówno produkty rozgrzewające, jak i chłodzące mogą zawierać w składzie kamforę i ekstrakt z papryczek chili o działaniu rozgrzewającym oraz mentol dający efekt chłodzenia. Różnice tkwią w proporcjach. Owe preparaty są wzbogacone oczywiście o całą gamę wyciągów roślinnych wykazujących działanie rozluźniające, przeciwzapalne. Producentów "końskich" specyfików jest przynajmniej trzech, tych najbardziej znanych w polskich aptekach: szwajcarskie receptury Klik, Krauterhof i Jardin Naturel. Skąd pomysł by nazwać maść "końską"? Nie dalej jak latem tego roku młoda dziewczyna przyszła kupić żel chłodzący dla konia, bo miał kontuzję. Odpowiedź wydaje się być jasna.

Maść niedźwiedzia z niedźwiedziem nie ma nic wspólnego. Wersja o działaniu rozgrzewającym posiada w składzie mnóstwo ekstraktów roślinnych, m.in. z mięty pieprzowej, eukaliptusa, miłorzębu, dodatkowo kamforę, salicylan metylu oraz kwas salicylowy, co by działała nie tylko rozluźniająco, ale i przeciwzapalnie.
Wersja o działaniu chłodzącym zawiera m.in. wyciąg z arniki oraz mentol.

Żel ślimaczy pielęgnująco-regenerujący zawiera wyciąg ze śluzu ślimaka Helix Aspersa, który jest bogaty m.in. w kolagen, alantoinę, witaminy. Ma wykazywać działanie nawilżające, regenerujące i odmładzające na skórę. Więcej informacji znajdziecie tutaj Klik Podobny skład posiada krem Velvetin.

Balsam z sadła świstaka, Alpine Herbs faktycznie zawiera w składzie m.in.olej z tłuszczu świstaka alpejskiego. Produkt działa rozgrzewająco, uelastycznia i nawilża skórę.

Produkt o "wdzięcznej" nazwie Psie sadło zawiera również olejki eteryczne, wyciągi roślinne i wosk pszczeli, a jest stosowany do nacierania klatki piersiowej, pleców, skroni, okolic nosa w przypadku przeziębienia.

Chyba najbardziej zaskakującą nazwę produktu, o który zapytała mnie Pacjentka była: Hegron maść z wymion krowich. Internet jest pełen inspiracji dla klientów/pacjentów aptek :)

Pozdrawiamy!


Źródła:
http://www.glancos.net/pl/jardin-zel-niedzwiedzi-500ml

poniedziałek, 6 października 2014

Nietypowo o Bromergonie

Dobry wieczór,

Dzisiaj dzielę się z Wami niejako moim odkryciem. Sporo ciekawych informacji farmaceuta moze uzyskać od Pacjentów, które potem na przykład Ja weryfikuję przy okazji wizyty u lekarza (jeśli nie ma innej możliwości).

Pacjenci mają szeroko rozbudowaną wyobraźnię. Wiele można wybaczyć, chociażby notoryczne przekręcanie nazw, czasami tak wybitnie zmienionych, że można pogratulować fantazji :) co jest najczęściej bardzo sympatyczne. Jednak zdarza się, że Pacjent czy Pacjentka w niewłaściwy sposób zażyje lek. Najjaskrawszy przykład: lek stosowany dopochwowo, czyli należy tabletkę/globulkę wprowadzić  do pochwy, a tu się okazuje, że delikwentka wkładała pod pachę (zamiast dopochwowo zastosowała dopochowo=dopachowo). Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co kieruje owymi Paniami, ale zdarza się.
Inny przykład to połykanie czopków doodbytniczych lub nie zdejmowanie z czopków doodbytniczych, w tym wypadku czopków glicerynowych, plastikowych osłonek, co sprawia, że aplikacja jest bolesna. Auć...
Piszę o tym, ponieważ lekarz może zalecić, aby lek zastosować w nieco inny sposób niż ujęty jest w ulotce. I Pacjent jest w kropce...

Około 2 miesięcy temu jedna z Pacjentek zapytała mnie czy lek doustny Bromergon może zastosować dopochwowo. Lekko się zdziwiłam. Jednak lekarzem, który zalecił takie zastosowanie był przypadkiem mój ginekolog. Odparłam owej Pani, że nie znam takiego zastosowania, lecz z całą pewnością zaufałabym temu lekarzowi (sytuacja byłaby trudniejsza gdybym nie znała lekarza). Przy najbliższej okazji nie omieszkałam zapytać go o takie zastosowanie. Lekarz powiedział, że od ponad 30 lat, bo tyle pracuje w tym zawodzie, bromokryptyna jest stosowana w ginekologii. Jest najtańszym lekiem stosowanym w leczeniu hiperprolaktynemii i związanych z tym stanem problemów (najbardziej znane zastosowanie to zahamowanie laktacji i leczenie niepłodności u kobiet). Paniom, które mają wrażliwy żołądek z zasady zaleca stosowanie dopochwowe lub uprzedza, że gdyby pojawiły się dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego podczas stosowania doustnego, mają zacząć przyjmować lek dopochwowo. Lek ten bardzo dobrze wchłania się ze śluzówki pochwy i jest wówczas dobrze tolerowany przez Pacjentki.
Nasz wspólny ginekolog pracuje w jednym z poznańskich szpitali, więc o lekach ginekologicznych wie zdecydowanie więcej niż lekarz prowadzący jedynie praktykę prywatną albo farmaceuta.

Jak widzicie o zastosowaniu bromokryptyny dopochwowo nie dowiecie się z ulotki, a farmaceuta nie dowie się z podręcznika farmakologii. Takie informacje można uzyskać jedynie od lekarza klinicysty.
Jest to informacja z pierwszej ręki, więc możecie być pewne, że jest prawdziwa.

Jak widzicie leki mogą być stosowane w inny sposób niż jest to powszechnie znane, a takze w innych wskazaniach niż ujęte w ulotce (czyli w tzw. wskazaniach poza rejestracyjnych = off label; oznacza to, że lek u nas w Polsce może być zalecany w pewnej grupie schorzeń, ale dowiedziono, że jest skuteczny w leczeniu innych chorób i kiedy wyczerpuje się skuteczność klasycznych leków, leków podstawowych w danej dziedzinie, lekarze sięgają po inne środki).
Wybaczcie farmaceutom jeżeli nie zawsze potrafią pomóc. Studia farmaceutyczne powinny przejść gruntowną reformę.

Dobranoc!

środa, 1 października 2014

Zmiany w realizacji recept

Witamy,

Od 4 października zmieniają się zasady realizacji recept, w kilku punktach szczegóły tej małej "rewolucji":

Lekarz może wypisać ilość leku na 120 dni stosowania przy podaniu odpowiedniego dawkowania (do tej pory lekarz mógł wypisać receptę na 3 miesiące=90 dni, a teraz 4 miesiące=120 dni).

Ponownie lekarz może wypisać podwójną ilość leku recepturowego (od stycznia 2013 zgodnie z nową ustawą można było wypisać jedynie pojedynczą ilość np. 100 g maści, teraz wraca przepis obowiązujący do grudnia 2012, czyli chociażby jak w przypadku maści 200 g).

Dodatkowo w przypadku leków recepturowych takich jak: maści, żele, kremy, mazidła, pasty - lekarz będzie mógł wypisać nawet 10krotną ilość tej postaci leku, ale w związku z tym, że leki recepturowe mają krótką trwałość lekarz będzie mógł wystawić 16 recept, czyli na 120 dni=4 miesiące stosowania.

Pewnie niejedna osoba będzie zadowolona,że lekarz będzie mógł wystawić nawet do 12 recept, łącznie na 360 dni stosowania z tym, że na 1 recepcie ilość leku nie może przekraczać 120 dni stosowania (czyli mogą to być równie dobrze 3 recepty każda na 120 dni stosowania). Dotychczas lekarze mogli wypisać do 3 recept maksymalnie, łącznie na 90 dni stosowania leku.

Z kolei od 18 września zmieniły się zasady wystawiania recept na środki odurzające i psychotropowe, co dla przeciętnego Pacjenta właściwie nie ma większego znaczenia. Sprawa dotyczy osób, którym przepisywane są środki na dawniej receptę "różową", obecnie białą z dopiskiem Rpw, czyli na np. morfinę, fentanyl lub oksykodon. Realizacja tych recept odbywa się w ciągu 30 dni od daty wystawienia (wcześniej w ciągu 14 dni). Jednorazowo lekarz może przepisać takie środki na 90 dni stosowania (wcześniej tylko na 30 dni).

Takie działania mają zmniejszyć kolejki do lekarzy. W pewnych schorzeniach, gdzie leki trzeba stosować do końca życia jest to wygodne. Oby lekarze, jak i Pacjenci zachowali zdrowy rozsądek i nie zapomnieli o odpowiedniej kontroli poprawności terapii.

Jak zawsze w przypadku zmian zapanuje na pewien czas chaos.

Pozdrawiamy życząc spokoju i cierpliwości!

piątek, 26 września 2014

"Ulubione" leki Pacjentów. O profilaktyce zdrowotnej słów kilka.

   Myślę,że sporo Czytelników spotkało się z opinią wśród znajomych, rodziny, że na coś trzeba umrzeć i po co robić badania, a najgorzej zacząć chodzić do lekarzy. Na pewno coś wtedy znajdą. Uważam, że jest to najgłupsza rzecz jaką można powiedzieć. Zdecydowana większość naszego społeczeństwa pozostaje w przeświadczeniu, że od dbania o nasze zdrowie jest lekarz. A Ja na to, że każdy kto tak myśli jest w BŁĘDZIE. Sami jesteśmy odpowiedzialni za nasz stan zdrowia. Co oznacza, że powinniśmy się zainteresować by przynajmniej 1 raz w roku wykonać podstawowe badania w laboratorium diagnostycznym. By odpowiednio w danej dekadzie monitorować zdrowie i wykonywać okresowe badania, jak chociażby badanie prostaty przez panów czy mammografię przez panie. Szczegółowo będziemy chcieli jeszcze o tym pisać.
Wydawać by się mogło, że lekarz pierwszego kontaktu powinien nas informować o potrzebie wykonywania badań. Dobrze wiemy, że bardzo rzadko lekarz sam kieruje na badania jeśli Pacjent nie przychodzi już z jakimiś objawami. Dlatego profilaktyka spoczywa na naszych barkach.

Tym dłuższym wstępem chciałam Was przekonać do zainteresowania się swoim zdrowiem. Bo jak obserwuję w pracy Pacjenci często gęsto zaleczają problem, można powiedzieć, że chwilowo wygrywają bitwę, ale wojna cały czas się toczy. Nie idą do lekarza, bo tłumaczą się kolejkami, brakiem czasu. Prawdą jest, że wizyty w ramach NFZ są odbywane przez lekarzy po macoszemu. Często Pacjentom wydaje się,że ich problem nie jest na tyle palący by zebrać się w sobie i szukać pomocy u lekarza. Z takimi niby drobnymi dolegliwościami udają się do aptek, w których mało kto podpowiada o konieczności postawienia diagnozy, lecz z reguł bez namysłu sprzedaje się różne preparaty.
Przypuszczam, że w zdecydowanej większości aptek w Polsce wiedzie prym na dolegliwości żołądkowe, zgagę itp. lek Ranigast Max. Mało kto czyta ulotki, a to poważny błąd. Kto z Was wie, że ranitydyny nie powinno się przyjmować dłużej niż 2 tygodnie? Nawet jeśli, to pewnie machacie ręką.
Lekarzem właściwym do leczenia problemów przewodu pokarmowego jest gastroenterolog. Żeby nie marudzić przed wizytą u jakiegokolwiek specjalisty, że zanim diagnoza zapadnie to potrzeba przynajmniej 2-3 wizyt, a to koszt i czas, zróbcie wcześniej badania, przed pierwszą wizytą.
1. Skąd wiadomo jakie badania zrobić? 
Można udać się do laboratorium analitycznego i zapytać pracowników jakie badania najczęściej zlecają specjaliści z danej dziedziny medycyny. Jeśli za dużo się nie dowiecie to w internecie można znaleźć strony laboratoriów,które podpowiadają co zrobić, np. Laboratorium Factor. Ewentualnie możecie pisać do nas. Co prawda nie jesteśmy lekarzami, ale trochę orientację mamy, a że sama osobiście lub członkowie naszych rodzin wykonywałam już badania do takich specjalistów jak: gastroenterolog, endokrynolog, kardiolog czy urolog, co nieco możemy podpowiedzieć.
2. Skoro jestem ubezpieczony/-ona dlaczego mam płacić?
Pewnie każdy z nas takie pytanie sobie stawia. Wiem, bo ja sama się czasami wręcz wściekam, że żeby się leczyć to trzeba samemu płacić za wszystko. Nie zawsze się da, bo operacje kosztują dla przeciętnego obywatela bajońskie sumy. Na przydział na wizytę, a potem na oddział szpitalny jesteśmy zdani najpierw na łaskę Pań w rejestracji, potem lekarza albo zwyczajnie na szczęście, że może się jakieś miejsce zwolni. Gdyby znalazł się ktoś kto chciałby mi zarzucić pisanie nieprawdy, to proszę dać spokój. Osobiście wiem, że przy braku miejsc do specjalisty zawsze są zarezerwowane miejsca na nagłe przypadki,a  w kolejce na specjalistyczne badanie typu rezonans czy tomografię nie zawsze trzeba czekać (kolega pracujący w aptece przy jednym ze szpitali MSW poszedł w białym fartuchu i zapytał czy znajdzie się miejsce, ku zdziwieniu można rzec znalazło się praktycznie od ręki). Za kolejki u lekarza winę ponoszą też częściowo Pacjenci, bowiem zapisują się i nie przychodzą na umówioną wizytę, a przecież inna osoba mogłaby skorzystać w tym czasie. Można zadzwonić i odwołać, zwolnić miejsce, tyle, że do tego potrzeba trochę rozsądku i empatii, a my w sporej większości jesteśmy trochę egoistyczni.
Dlatego tak ważna jest profilaktyka. Na pocieszenie dodam, że lekarz rodzinny poza podstawowymi badaniami i tak nic więcej Wam nie zleci,a z kolei specjalista dopóki nie postawi diagnozy to raczej też specjalistyczne badania zleci prywatnie.
Ja obecnie jestem na drodze stawiania diagnozy u endokrynologa i póki co wszystkie badania 100% płacę. Ale jak mus, to mus.

Do czego zmierzam. Można pokusić się o stwierdzenie, że mamy w aptekach do dyspozycji swego rodzaju panacea. Panacea oczywiście w przeświadczeniu Pacjentów. Odpowiada za ten stan rzeczy kilka czynników:
- długie oczekiwanie na wizytę u specjalisty i bierność lekarzy rodzinnych, niechętnie kierujących Pacjenta dalej, niż za próg swojego gabinetu,
- szybki sposób życia, brak czasu i większego zainteresowania własnym zdrowiem,
- szeroko zakrojone reklamy, które wręcz zachęcają do większej konsumpcji leków, suplementów diety, mamiąc nas, że są nam niezbędne do lepszego funkcjonowania,a przy tym mydlą oczy, iż są bezpieczne,
- nader często terapia nie dokończona - przerywanie terapii po kilku dniach od ustąpienie objawów
- bierność farmaceutów - którzy w obliczu tak wielkiej konkurencji na rynku chcą zarobić i sprzedają leki nie udzielając zbyt wielu informacji byle podnieść zyski

Kilka przykładów panaceów oczami Pacjentów:
Jak wspomniałam wyżej na dolegliwości żołądkowe, nadkwaśność, zgagę czy refluks najchętniej kupowany jest Ranigast Max. Jednak samodzielnie powinno się go stosować nie dłużej niż 2 tygodnie. Chociażby dlatego, że leczenie ranitydyną może maskować objawy nowotworu. Co prawda  Ranigast Max 150 mg 10/20 tab. dostępny bez recepty oraz Ranigast 150 mg 60 tab. dostępny na receptę maja identyczny skład, ale w przypadku leku na receptę w ulotce znajdziecie dodatkowe wskazania tutaj jednak leczenie owych problemów musi odbywać się pod kontrolą lekarza. Zatem jeśli dolegliwości powracają warto iść do specjalisty i zdiagnozować problem. 

Biegunka - Stoperan: loperamid jest skutecznym lekiem, tego nie można tej substancji odmówić, działa szybko. Jednak w naszej opinii loperamid powinno się używać w przypadku biegunek wirusowych (np. okres jesienno-zimowy) lub latem w sytuacjach ekstremalnych, kiedy nie możemy sobie pozwolić na częste bieganie do toalety (tzn. w pracy czy w podróży). Jeśli jest to możliwe w przypadku podejrzenia biegunek bakteryjnych (które najczęściej mają miejsce latem po spożyciu nieświeżych potraw czy niemytych owoców/warzyw) nie należy wstrzymywać, ale pozbyć się bakterii, które są przyczyną dolegliwości. Zatem lepiej stosować Nifuroksazyd (działa przeciwbakteryjnie), węgiel leczniczy czy białczan taniny (adsorbują toksyny bakteryjne dzięki czemu są one wydalane) czy probiotyki. Jest to rozsądniejsza opcja naszym zdaniem. Biegunka może być też objawem choroby chociażby jelit, stąd długotrwała bądź nawracająca w regularnych odstępach czasu powinna skłonić Pacjenta do wizyty u lekarza.

Przeziębienie/grypa - chyba nikt nie ma wątpliwości o jaki produkt leczniczy może chodzić, jasne,że o Gripex. Na łopatki rozłożyły nas reklamy zeszłoroczne a propos Męskiej Grypy :D pamiętacie je? Mężczyźni z pluszakami w dłoniach? Hahaha...
Drodzy czytelnicy preparaty Gripex w postaci tabletek zawierają środek przeciwgorączkowy/przeciwbólowy - paracetamol, środek udrażniający nos - pseudoefedryna oraz środek przeciwkaszlowy, czyli na suchy kaszel - dekstrometorfan. Wersja hot w saszetkach zawiera paracetamol, witaminę C oraz udrażniającą nos - fenylefrynę. Jeśli Waszemu samopoczuciu nie towarzyszą wszystkie powyższe objawy to NIE MA SENSU przyjmować chemicznych substancji, które nie są Wam potrzebne.
Dodam tylko, że żaden złożony preparat na przeziębienie nie sprawdza się raczej na objaw jakim jest ból gardła, znacznie lepsze będą miejscowo stosowane spray'e lub pastylki o działaniu odkażającym, znieczulającym, przeciwzapalnym. Naszym zdaniem jeśli czujecie, że "coś" chce Was złapać należy sięgać po dużą dawkę witaminy C - 1000mg, Polopirynę, Aspirynę, Ibuprofen, Scorbolamid, czyli leki o dodatkowym działaniu przeciwzapalnym. A jeśli cieknie też  z nosa to złożone Polopiryna complex, Aspirin complex czy Modafen z dodatkiem środka na katar. Poza Gripexem 90% z Was sądzi, ze antybiotyk jesienią i zimą to podstawa. Nieprawda.

Zaparcia. Ameryki nie odkryję, kiedy napisze, że królową specyfików i to za sprawą reklam jest Xenna extra. Jak pisaliśmy w poście na temat senesu, produkt można stosować w sposób ciągły maksymalnie 7-10 dni, w przeciwnym razie jelita przyzwyczajają się do sennozydów i trzeba łykać coraz więcej tabletek lub parzyć jednorazowo więcej torebek. Więcej na temat tutaj
Często objaw jakim są zaparcia wynika ze złej diety,ale może być też objawem zespołu jelita drażliwego o czym pisaliśmy tutaj lub innych schorzeń.

Niestety praktycznie codziennie w pracy słyszmy o ludziach,którzy np. Pan prawie 70 lat nie był nigdy u urologa i krach, zaawansowany rak prostaty z przerzutami do kości już albo Pan pod 60-tkę nigdy nie zrobił kolonoskopii i diagnoza jak wyrok: zaawansowany rak jelita grubego. Często Panie po urodzeniu dzieci nie odwiedzają ginekologa, aż strach pomyśleć co przez kilkadziesiąt lat może się stać. Warto myśleć o przyszłości i wdrożyć troskę o własne zdrowie. Jak będzie za późno to sami będziemy mogli mieć pretensje jedynie do siebie.

Nie leczcie się sami. Jeśli jedna lub druga wizyta w aptece zakończyła się zakupem produktu, który nie skutkuje to warto odwiedzić lekarza. Czasem zarówno lekarz, jak i farmaceuta poleca leki, które nie zawsze pomogą i wtedy trzeba szukać, aż do skutku. W  niektórych schorzeniach stosowanych leków jest cała masa i trochę trwa zanim znajdzie się ten właściwy, ten najskuteczniejszy. Nie warto się zrażać.

Za dużo słyszymy też historii, że ludzie szukali pomocy u lekarza i albo ktoś ich gruntownie nie przebadał albo zbagatelizował sprawę, zrzucając najprościej winę na "nerwicę" i polecając zmienić pracę albo na "starość" co mnie bulwersuje, a okazuje się, że jak już dowiadują się co im jest, to niestety nie ma szans na ratunek, bo nowotwór w stanie zaawansowanym.
Jeśli Wasi lokalni lekarze nie są w stanie lub nie chcą Wam pomóc najlepiej szukać pomocy u specjalistów ze szpitali klinicznych, czyli szpitali uniwersyteckich, w których z reguły lekarze świadczą usługi na najwyższym poziomie. Póki co ufamy, że jakość usług jest tam najwyższa. Minusem jest fakt, że lokalizują się w dużych miastach, w których są Uniwersytety Medyczne.
My mieszkając w centrum kraju mamy po ok 100 km do Łodzi lub do Poznania. Może łatwo się mówi, ale da się, jeśli tylko są chęci.

Pozdrawiamy i zachęcamy do profilaktyki zdrowotnej!!! :)

P.S. To tylko cztery produkty. Znalazłoby się znacznie więcej. Te są jednymi z najlepiej sprzedających się preparatów w aptekach (na pewno też za sprawą reklam).