Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

środa, 25 marca 2015

Ginekologowi mówią NIE

Dzień dobry,
 
  Nie wiem jak wyglądają rozmowy o zdrowiu przeciętnych obywatelek: koleżanek, przyjaciółek, sióstr, matek i córek. Jedno wiem na pewno - w kwestii dbania o zdrowie intymne wiele z nas, za przeproszeniem żyje w "Ciemnogrodzie". Nie ma znaczenia status społeczny, ani wykształcenie. Szalenie zastanawia mnie dlaczego kobiety nie odwiedzają regularnie ginekologa. Wstydzą się? To prawdopodobnie powód numer 1. Koszt wizyty prywatnej to również nie mały wydatek. Rozpiętość cenowa jest różna. Ja płaciłam  od 70-100 zł za cytologię i USG dopochwowe, do 200 zł obecnie za cytologię, USG dopochwowe, badanie piersi palpacyjne bądź USG na każdej wizycie oraz rozmowę, w której lekarz za każdym razem pyta czy Ja Pacjentka mam jakieś wątpliwości, jakieś pytania.
Mogło by się wydawać, że jesteśmy całkiem nowoczesnym społeczeństwem. Przynajmniej wizyty damskiej części społeczeństwa w aptekach o tym świadczą.

  Co skłoniło mnie do podjęcia tego tematu na naszym blogu? W ostatnim czasie rozmawiałam a to z koleżankami, a to z Pacjentkami w aptece i dotarło do mnie, że kobiety nie zdają sobie sprawy z potrzeby regularnych badań ginekologicznych: cytologia, USG dopochwowe i badanie piersi.
Każda kobieta, która rozpoczęła współżycie powinna przynajmniej 1 x w roku przebadać się. Podobnie każda kobieta, która stosuje środki antykoncepcyjne, niezależnie czy jest to krążek, plaster czy tabletka, przynajmniej 1 x w roku powinna przebadać się.
Na pewno część kobiet stosujących środki antykoncepcyjne i zabezpieczające się dodatkowo prezerwatywą sądzą, że są całkowicie bezpieczne. Jest to MIT.
Szanowne Panie mechaniczne uszkodzenie błony śluzowej pochwy poprzez zbyt intensywny stosunek płciowy, zaziębienie/wychłodzenie okolic intymnych, korzystanie z jacuzzi czy basenu może wiązać się z pojawieniem się stanu zapalnego. Nieleczony może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Sporo Pań na własną rękę kupuje preparaty w aptece. Nie mam nic przeciwko jeśli kobieta wie w czym problem, bo to nie pierwszy raz i jest w stanie poprawnie ocenić czy leczenie przebiegło pomyślnie.
  Na pewno nie do pomyślenia jest dla mnie nie chodzenie do ginekologa, bo chłopak/mąż nie pozwala. Ostatnio miałam okazję wysłuchać opinii na ten temat własnego kuzyna, który stwierdził, że nie pozwoli, aby obcy facet "grzebał" jego żonie tu i ówdzie. Taki mężczyzna z pewnością mając około 50 lat nie uda się na badanie prostaty, bo ktoś go dotknie.
  Jak się okazuje wiele Pań i to bardzo młodych przestaje chodzić do lekarza zaraz po urodzeniu dziecka. Nie raz słyszałam o kobietach po 40-tce czy 50-tce, które od 20 lat nie były na badaniu cytologicznym i teraz boją się iść. I słusznie. Mają prawo się obawiać.
  Nie wymądrzam się z racji wykształcenia. Moja Mama, która w żaden sposób nie jest związana z zawodami medycznymi wychowała mnie i moje siostry w poczuciu obowiązku dbania o własne zdrowie. Wiele razy wspierała nas, na samym początku zwłaszcza, że nie można się wstydzić, bo to sprawa zdrowia i zapewniała, że żadnej kobiecie nie sprawiają te wizyty przyjemności. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Jako młoda kobieta, miała niespełna 40 lat, dowiedziała się, że ma guza piersi. Gdyby nie kontrole regularne u lekarza nie wiem co byłoby teraz. Dziękuję, że jesteś Mamo.

Zapomnijcie o wstydzie. 

Wasze zdrowie jest najważniejsze. 

Wasze zdrowie leży w Waszych rękach.


Szanowne Panie jeśli krępujecie się pójść do mężczyzny to wybierzcie ginekologa kobietę. Ja dość długo broniłam się przed udaniem się do ginekologa w męskim wydaniu, ale nie żałuję. Żadna z trzech lekarek do których w różnym czasie chodziłam nie obsłużyła mnie tak profesjonalnie, ani nie traktowała z szacunkiem tak jak mój obecny ginekolog. Oczywiście,że o mężczyznach słyszałam różne opinie. Kobiety jednak też nie są święte. Jedna z moich lekarek fantastycznie wyłudzała pieniądze, naciągała na niepotrzebne zabiegi. Wszystko tak jak zawsze i wszędzie zależy od człowieka na, którego się trafi.

Jeśli, któraś z Pań chciałaby kontakt do godnego polecenia lekarza ginekologa-położnika w Poznaniu to proszę o kontakt mailowy. Ja pokonuję ponad 100 km jeżdżąc na wizyty, ale komfort psychiczny jest najważniejszy w tym wypadku.

Pozdrawiam i namawiam serdecznie na kontrolę zdrowia intymnego!
Ania

czwartek, 19 marca 2015

Inozyna pranobeks (Neosine, Groprinosin, Isoprinosine)

Witamy,

   Na prośbę jednej z Czytelniczek kilka słów dzisiaj o inozynie pranobeks.
Znana jest ona Pacjentom szeroko pod nazwą Neosine oraz Groprinosin. W obecnie trwającym jeszcze sezonie zimowym leki te dostępne są już bez recepty. Badania kliniczne udowodniły skuteczność inozyny pranobeks jako leku przeciwwirusowego, z powodzeniem stosowanego w chorobach skóry m.in. zakażeniu wirusem brodawczaka oraz w podostrym stwardniającym zapaleniu mózgu.
Dotychczas nie przeprowadzono badań in vivo celem określenia skuteczności w zapobieganiu nawracających infekcji układu oddechowego u zdrowych dzieci i ich leczeniu. Zdaniem szerokiego grona lekarzy zalecanie inozyny dzieciom celem wzmocnienia odporności jest błędem. Choć na codzień spotykam się z zaleceniem właśnie lekarskim, by stosować. Zatem zdania są podzielone.
Podobnie w podręczniku akademickim "Farmakodynamika" W. Jańca informacja zamieszczona odnośnie tego leku brzmi, iż skuteczność tego leku jest problematyczna.
Szczegóły jakie na temat leku podaje producent Groprinosinu znajdziecie w ulotce Klik

Trudno mi zająć stanowisko w sprawie tego leku. Znam kilka osób, które stosowały lek i były zadowolone, widziały znaczącą różnicę w przebiegu "sezonu" wzmożonych infekcji w ich domach, wśród najbliższych.

Pozdrawiam,
Ania


Źródło:
mp.pl 
https://www.podyplomie.pl/czasopisma2/articles/12149

niedziela, 15 marca 2015

Uciążliwe zajadyyy

Dzień dobry,
Jak Wam mija niedziela? Postanowiliśmy napisać dzisiaj o dość popularnej dolegliwości, z którą o dziwo nie tak łatwo sobie poradzić. Nie  łatwo, bo być może kilka czynników jest ich powodem, może niewłaściwy preparat nam polecono, a może jesteśmy niesystematyczni w prowadzeniu kuracji? O zajadach z pewnością znajdziecie sporo informacji w internecie. Skupimy się na ich leczeniu. 

Pękające kąciki ust, a więc potocznie zwane zajady to przykra dolegliwość. Nie można swobodnie jeść, ani pić. Gwałtowne ruchy ustami powodują ból. Są Pacjenci, u których po dłuższym siedzeniu na fotelu dentystycznym pojawiają się zajady. Auć. Zajady często bywają mylone z opryszczką. Niesłusznie, ponieważ zajady to pęknięte kąciki ust, natomiast opryszczka z reguły manifestuje się w postaci swędzących, piekących pęcherzyków. Najczęstszą przyczyną zajadów są bakterie lub drożdżaki. Więcej informacji znajdziecie tutaj Klik

Jak sobie radzić z zajadami?
Wbrew pozorom w aptece można znaleźć całą masę kremów/maści na zajady. Najprostszy i najtańszy sposób, który poleca nie mała grupa farmaceutów to Maść z witaminą A lub Clotrimazolum krem. Można spróbować również z Maścią szałwiową.
Zajadex serum zawiera tlenek cynku, szałwię lekarska oraz witaminę B2. Podobny skład ma Lips krem. Odkażają i regenerują błonę śluzową kącików ust. Ja stosowałam pomadkę Lips i nie do końca byłam zadowolona. Bardzo interesującym produktem jest pomadka Candi firmy Lefrosch. Pomadka zawiera chlorquinaldol oraz klotrimazol, które zwalczą bakterie i drożdżaki. Produkt naprawdę godny polecenia.
Bardzo lubię polecać Maść na zajady HEC, ponieważ ma bogaty skład: chlorheksydyna, szałwia, witamina B2 oraz pantenol. Ponownie odkażanie, ale wzmocnione działaniem dwóch środków oraz regeneracja.

Sama też raz po raz zmagam się z tym problem. Moim numerem jeden pozostaje jednak stara dobra maść Tormentiol. Skład nie ma sobie równych: tetraboran sodu, wyciąg płynny z kłącza pięciornika, ichtiol oraz tlenek cynku. Maść działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie i ściągająco. Atutem jest możliwość szerokiego zastosowania na różne stany zapalne: pieluszkowe podrażnienie skóry niemowlaków, trądzik itd.
Warto przy zajadach stosować witaminy z grupy B (Witaminum B compositum), moim zdaniem najlepiej witaminę B2 (ryboflawinę), która w szczególny sposób bierze udział w procesach regeneracji skóry i błon śluzowych.
Zatem mój wielokrotnie przetestowany zestaw to: Toremntiol nakładany na kąciki co 2-3 godziny i witamina B2 przyjmowana 3 x po 2 tab. Gwarantuję, że zajady znikną w ciągu 1-2 dni. Jeszcze będąc studentką udałam się do apteki po "coś" na zajady i starszej daty farmaceutka poleciła mi ten zestaw. Nie na darmo mówi się, że prawdziwa wiedza i umiejętności rodzą się w praktyce.
Innym kremem o bardzo bogatym składzie i możliwości szerokiego zastosowania jest ziołowo-propolisowy krem Apibon. Dokładny skład znajdziecie na stronie Klik Nakładać krem najlepiej co 2 godziny i efekt będzie piorunujący.

Jak wspomniałam poza smarowidłami można doustnie przyjmować tabletki. Witaminy B compositum lub Witaminę B2. W asortymencie aptek znajdzie się też preparat m.in. Zajadex Forte, który stanowi połączenie witamin z grupy B i regenerującego kwasu hialuronowego.
Poza witaminami można śmiało ssać popularne pastylki na gardło: Chlorchinaldin, Sebidin czy Sebidin Plus. Zawierają wcześniej wspomniany chlorquinaldol lub chlorheksydynę.

Można pokusić się o zastosowanie leków przepisanych przez lekarza na receptę (Rx). Ja kojarzę najczęściej polecane maść Chlorhinaldin H lub maść Carident.

Trochę się nazbierało tych propozycji. Ja jak już coś mi pomoże to długo się tego trzymam, więc w naszej łazience mamy zawsze pod ręką Tormentiol.

Pozdrawiamy i życzymy przyjemnie aktywnego niedzielnego popołudnia,
Ania i Tomek 


wtorek, 10 marca 2015

Natura na problemy żołądkowe

Witajcie!

   Codzienne rozmowy z Pacjentami stanowią inspiracje podejmowanych przez nas tematów.
Kilka dni temu przeprowadziłam rozmowę z Pacjentem, który boryka się od lat z dolegliwościami żołądkowymi, ma problem z trawieniem i zgagę oraz uchyłki na jelicie, co w trawieniu również nie pomaga.
Owy Pan standardowo poprosił o tabletki na bazie ziół wspomagające trawienie.
W trakcie rozmowy wymienił kilka preparatów, które umiarkowanie pomagają. Podsumował, że w temacie przewodu pokarmowego to u niego jest źle.
Jako, że nie cierpię bierną być zaproponowałam inne rozwiązanie. Poleciłam spróbować pić Olej rokitnikowy. Tak, ten sam, który znany jest ze swojego dobroczynnego działania na skórę. Polska firma Sylveco oferuje kremy do twarzy i pomadki do ust z rokitnikiem. Jak na skórę to czemu nie na błony śluzowe, chociażby żołądka? Okazuje się, że rewelacyjnie sprawdza się w leczeniu stanów zapalnych błon śluzowych przewodu pokarmowego. Wspomaga leczenie wrzodów żołądka, dwunastnicy  i jelita grubego. Pomocny jest w nadkwasocie i zgadze. Tomka mama, która jak już kiedyś wspominałam, prowadzi zielarnię, opowiadała nam o świetnych efektach tego oleju. Skoro popularne środki zawodzą dlaczego nie spróbować?

fot. Tabletkarnia

U mnie w aptece 50 ml tego oleju kosztuje około 35 zł.
Ciekawe informacje na temat rokitnika i szerokie jego zastosowanie znajdziecie tutaj Klik

Innym rozwiązaniem może być spożywanie miodu Manuka. Jest to miód z Nowej Zelandii. Nektar pochodzi z krzewów Leptospermum scoparium zwanymi też krzewami Manuka. Ku mojemu zaskoczeniu (rzadko spotykam się z alternatywnymi zaleceniami lekarskimi niż konkretne syntetyczne leki) gastroenetrolodzy polecają ten miód ze względu na właściwości przeciwbakteryjne i skuteczność w zwalczaniu Helicobacter pylori, która odpowiada za problemy z wrzodami. Miód zawdzięcza swoje właściwości przeciwbakteryjne i przeciwzapalne dzięki zawartości związku czynnego, znanego pod nazwą Methylglyoxal (MGO). Zależnie od zawartości tego związku w miodzie wzrasta jego wartość lecznicza i cena. Najlepsze są miody zawierające MGO 400+ i MGO 550+. Sporo informacji znajdziecie w internecie, stąd nie zamierzam ich powielać.


fot. Tabletkarnia

fot. Tabletkarnia
Wcześniej kiedy Tomek pisał o miodach, wspominał o niesamowitej skuteczności opatrunków z miodem Manuka w leczeniu odleżyn i trudno gojących się ran.
Słoiczek na powyższym zdjęciu ma 500 ml i kosztuje ok. 250 zl. Wielu z Was złapie się za głowę wołając kogo na to stać? Zgadzam się, że nie jest tani. Jednak obserwując jak ludzie stosują wręcz masowo te same leki, które niewiele im pomagają (Ranigast Max, Ortanol, Bioprazol) jestem zwolennikiem szukania nowych środków. Z pewnością bezpieczniejszych na dluższą metę.

Pozdrawiam,
Ania

poniedziałek, 2 marca 2015

Konopie siewne na problemy skórne

Dobry wieczór,  

   Dzisiaj o być może dla niektórych z Was nowych, jeszcze niezbyt popularnych produktach dermatologicznych bazujących na oleju z konopii.   
Konopie siewne w medycynie znalazły zastosowanie już kilka lat temu. Między innymi próbuje się stosować olej z nasion Cannabis sativa w dermatologii.
Ze względu na bogactwo niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) i proporcję kwasów omega-6 do omega-3 wynoszącą 3:1 olej z tych roślin działa świetnie przeciwzapalnie, goi i regeneruje skórę. Wykazuje też działanie antybakteryjne i antyoksydacyjne.
Preparaty apteczne na bazie oleju z konopii siewnych to seria CutisHelp dla dorosłych oraz CutisHelp mimi dla dzieci.
CutisHelp obejmuje trzy linie: Defekt (maść), Łuszczyca (maść i krem) i Egzema (maść i krem). Szczegóły znajdziecie tutaj Klik
CutisHelp mimi obejmuje: Emulsję do mycia ciała i włosów, Balsam do ciała, Krem do twarzy i ciała oraz Krem na odparzenia.  Seria dla dzieci polecana jest od pierwszych dni życia.

Kiedy można polecić te Aktywne Emolienty?
Produkty te nadają się w każdym przypadku kiedy skóra cierpi z powodu suchości i świądu, a więc wszelkie stany alergiczne, wysypki, egzemy, atopowe zapalenie skóry, łuszczyca, łojotokowe zapalenie skóry.

Z ciekawości wypróbowałam krem egzema. Ma on dość gęstą konsystencję, pozostawił tłusty film na mojej skórze i nie posiada komponentów zapachowych. Z kolei balsam z linii dziecięcej dobrze, szybko się wchłonął i również nie posiada żadnych składników zapachowych.

Obecnie mało które dziecko nie jest alergikiem. Rodzice borykający się z atopią lub inną formą alergii na pewno znają szereg kosmetyków aptecznych. Najbardziej znane są pewnie Atoperal Baby, A-Derma, La Roche Posay, Emolium czy Eucerin. Każda firma dermokosmetyczna posiada w ofercie kosmetyki dla skóry suchej i wrażliwej, dla skóry łuszczącej się, swędzącej, atopowej.
Przedstawione przez nas kosmetyki stanowią alternatywę dla tych najbardziej znanych, nie najtańszych marek. Nie ma się co poddawać, rezygnować kiedy "nic" nie pomaga. Polecamy wypróbować te kosmetyki.

Miłego wieczoru!

czwartek, 26 lutego 2015

Sulfacetamid

  Witajcie!

  Niesamowicie zadziwia mnie postawa Pacjentów, którzy na wszelkie, ale dosłownie wszelkie problemy z oczami/okiem (zaczerwienienie, pieczenie, suchość) przychodzą do apteki chcąc nabyć Sulfacetamid w kroplach, który jest lekiem na receptę. Jest to jeden z leków, które śmiało można określić mianem "panaceum" okulistycznym w opinii Pacjentów. Oczywiście, że 10-15 lat wstecz kiedy preparatów okulistycznych nie było tak wielu lekarze przepisywali to czym dysponowali, czyli Sulfacetamid. Należy się jednak zastanowić kiedy stosowanie tych kropli ma sens? Krople są wskazane do leczenia stanów zapalnych tkanek oka wywołanych przez bakterie wrażliwe na sulfacetamid oraz zapobiegawczo po urazach czy oparzeniach gałki ocznej.
Jednym słowem krople stosuje się w przypadku infekcji oka (która objawia się obecnością ropy w oku) lub by infekcjom zapobiec. W żadnym wypadku nie stosuje się od tak, bo w oku jest sucho lub piecze. Mamy szereg innych, świetnych preparatów dedykowanych takim problemom.
Do powszechnego stosowania tego produktu przyczynili się sami Farmaceuci, którzy często bezmyślnie sprzedają je bez recepty.

Mało kto sobie zdaje sprawę, że długotrwałe stosowanie sulfacetamidu może prowadzić do zakażeń wywołanych przez bakterie oporne i grzyby.

Pozdrawiamy!

Źródło:
http://www.urpl.gov.pl/system/drugs/pn/charakterystyka/2012-08-31_chpl_sulfacetamidum_wzf_10%25_hec_final.pdf

wtorek, 17 lutego 2015

Enigmatyczne skróty w nazwach leków

  Witajcie!

   Nie odzywaliśmy się dawno. Na swoje usprawiedliwienie możemy napisać, że mamy dość intensywny czas w naszym życiu osobistym. Mamy jednak nadzieję, że dzisiejsze informacje Was zaciekawią. Zapraszamy!

   Zastanawiacie się czasami co oznaczają skróty w nazwach leków? Ja odkąd pamiętam głowiłam się co te litery znaczą. Czasem można szybko się zorientować, ale niekiedy potrzeba trochę przysłowiowego zachodu, by dociec prawdy. Skróty literowe mogą oznaczać firmę, która jest producentem danego leku np. GSK= Glaxo Smith Kline, MSD = Merck Sharp & Dohme  Corp.
Owe skróty oznaczają również: miejsce rozpuszczenia się leku w przewodzie pokarmowym albo zmieniony schemat uwalniania substancji czynnej, tzn. że tabletka nie ulega natychmiast rozpadowi, jak to ma miejsce w tradycyjnej tabletce, ale np. zastosowano specjalne substancje powlekające, tak żeby lek rozpuścił się dopiero w jelicie albo żeby równomiernie uwalniał lek przez całą dobę.

Najczęściej spotykane skróty literowe w nazwach leków:

RPD, Melt oznaczają liofilizat doustny, czyli formę krążka, który umieszczony na języku rozpuszcza się. Taka forma jest wygodna, gdy nie mamy płynu do popicia pod ręką.

Q-Tab, Swift, Oro, ODT  skróty te oznaczają, że są to tabletki ulegające rozpadowi w jamie ustnej.
 
Consta, Modutab, CR, ER, MR, SR, XR, Eras, retard, prolongatum, continus - oznaczają najogólniej ujmując modyfikowane uwalnianie. Nie będę rozwijać tego wątku, bowiem jest to temat dość złożony, niekiedy nawet trudny do spamiętania dla farmaceuty. Dodam tylko, że modyfikacja może oznaczać, że lek nie rozpuszcza się w żołądku, ale dopiero w jelicie albo z taką sama intensywnością będzie rozpuszczał się w przewodzie pokarmowym przez 24 h.
Wszelkie formy modyfikowanego/przedłużonego uwalniania leku mają sprawić, że zamiast 2-3 razy dziennie, Pacjent będzie mógł zażyć lek 1 raz dziennie. Zmniejsza to ryzyko, że zapomni (tym samym leczenie ma szanse być prowadzone poprawnie), jak i zmniejsza się intensywność działań niepożądanych.

Zdarza się, że ten sam lek może występować w różnych postaciach i tak Olfen UNO to tabletka o zmodyfikowanym uwalnianiu, odporna na działanie soku żołądkowego, natomiast Olfen SR to kapsułka (100 mg) lub tabletka (75mg) o zmodyfikowanym uwalnianiu.

Amotaks Dis to tabletki, które można połykać w całości lub po rozkruszeniu, ssać lub rozpuścić w wodzie i wypić. Skrót Dis oznacza z języka angielskiego disslove, czyli rozpuszczać się.

XANAX SL - skrót SL może oznaczać z języka angielskiego sublingual, czyli tabletki podjęzykowe, choć nie zawsze, chociażby dlatego, że Dexak SL jest granulatem do sporządzania roztworu doustnego

HBS - (Hydrodynamically Balanced System) - System Hydrodynamicznie Zrównoważony, czyli flotacyjna postać leku, np. Madopar HBS.
Madopar HBS lub Kaldyum są interesującymi postaciami leku, bowiem wewnątrz kapsułki są "kuleczki, mikrogranulki", czyli fachowo peletki. Granulat jest częściowo niepowlekany, częściowo powlekany cienką warstwą, częściowo powlekany grubszą warstwą substancji stanowiącej otoczkę, tak by w miarę przesuwania się w przewodzie pokarmowym, peletki mogły rozpuszczać się a to w środowisku kwaśnym żołądka, a to w zasadowym środowisku jelita. Dzięki temu lek działa dłużej. 

Propofol Lipuro emulsja MCT/LCT (z olejem sojowym)

Bi-Profenid to również tabletki o zmodyfikowanym uwalnianiu. Tabletka składa się z dwóch warstw - białej o szybkim uwalnianiu oraz warstwy żółtej o powolnym uwalnianiu substancji czynnej. Każda z warstw zawiera po 75 mg ketoprofenu.

Diclac 75 Duo jest kolejnym ciekawym lekiem, ponieważ 1 tabletka o zmodyfikowanym uwalnianiu zawiera 75 mg diklofenaku sodowego w postaci szybko uwalnianej (12,5 mg) i wolno uwalnianej (62,5 mg). Tabletki Diclac 75 Duo składają się z dwóch warstw. Warstwa różowa (tabletka zwykła) zawiera szybko uwalnianą dawkę inicjującą, która stanowi 1/6 dawki całkowitej. Pozostała część substancji czynnej znajduje się w warstwie białej (tabletka o zmodyfikowanym uwalnianiu) i stanowi 5/6 dawki całkowitej. Z tej części tabletki substancja czynna=diklofenak uwalnia się powoli. Większość substancji czynnej z warstwy o szybkim uwalnianiu wchłania się w żołądku, a z warstwy o zmodyfikowanym uwalnianiu w jelicie cienkim.

Omnic Ocas 0,4 to tabletki powlekane o przedłużonym uwalnianiu, typu matrycowego, z niejonowym nośnikiem żelowym. Doustny system kontrolowanego wchłaniania OCAS zapewnia równomierne, powolne uwalnianie tamsulosyny, dzięki czemu odpowiednie jej stężenie w osoczu, z małymi tylko wahaniami, utrzymuje się przez 24 godziny.

Nie udało mi się całkowicie rozwikłać wszystkich trapiących mnie obecnie "zagadek". Niestety producenci nawet w kartach charakterystyki nie zawsze umieszczają szczegóły na temat postaci leku.
Nie sposób przytoczyć wszystkie rozwiązania stosowane obecnie w technologii postaci leku. Macie przynajmniej Państwo teraz większe pojęcie na temat złożoności "konstrukcji" tabletki lub kapsułki. Za takie nowinki przychodzi Pacjentowi trochę więcej płacić niż za zwykłą tabletkę, ale wiąże się z tym bezpieczeństwo i komfort stosowania.

Pozdrawiamy :)

Źródła:
urpl.gov.pl
http://poia.pl/biuletyn/08/biuletyn_szkol_3_08.pdf  str 19-20
http://poia.pl/biuletyn/08/biuletyn_szkol_3_08.pdf   str 15
http://plnauka.com/medicina-zdorove/page,4,122526-Farmakologicheskaya-harakteristika-lekarstvennyh-sredstv-vliyayushih-na-krovetvorenie.html
http://www.polimery.am.wroc.pl/pdf/2014/44/3/189.pdf
http://biuletynfarmacji.wum.edu.pl/0903Maciejewska/Maciejewska.html